Przyszedł czas na coroczny festiwal próżności!
Co prawda wpis biblioteczkowy planowałam na początek lutego, ale porządek w księgozbiorze jakoś nigdy nie chce się zbyt długo utrzymać... Skorzystałam z okazji chwilowego opanowania chaosu, zrobiłam milion zdjęć, z których kilka wyszło prawie ostrych i oto przed wami moje skarby:
(jeszcze tak dla przypomnienia i zachowania pozorów porządku: bliblioteczki z lat 2012, 2013, 2014, 2015, 2016)
(polecam klikać w zdjęcia - wtedy coś widać)
Dla chętnych szczegółów kilka zbliżeń na poszczególne półki:
Co tu dużo opowiadać: Solaris, Solaris i jeszcze raz Solaris :)
Antologie wszelakie plus początek alfabetu. Czy wspominałam już kiedyś jak bardzo uwielbiam wszelakie opowiadania?
Mniej więcej alfabetycznie, plus dziura po pożyczonym Godrykowi Cholewie.
Kilka perełek i pełen chaos.
Górna półka to nadal próba trzymania się choć trochę alfabetu. Dolna to Powergraph, który JESZCZE ma odrobinę luzu. Coś czuję, że za rok będzie tutaj odrobinę ciaśniej :)
Skarby nad skarbami: "Diuna" w jedynym słusznym wydaniu, nieodżałowany Almaz i, uwaga! Fantastyki z lat 1982-1989. A pod nimi kilka Solarisowych serii, które w bliżej nieokreślonej przyszłości na pewno będą potrzebowały dodatkowych półek.
Końcówka alfabetu plus odrobina miejsca na tegoroczne nabytki.
Rebisowe Horyzonty, ukochany Reynolds, uwielbiany Podlewski i czekający na swoją kolejkę do przeczytania Maszczyszyn :)
Dwie MAGowe serie plus Watts, Lem i Parowski. Półki wołające wręcz o rozbudowanie...