Ulubiona książka z ulubionej serii.
W poprzednim wpisie wymieniłam aż trzy serie, zetem i tym razem przedstawię więcej niż jeden tytuł.
1. Kroniki Diuny:
Tutaj wybór ulubieńca był łatwy i chyba nikogo nie dziwi:
Pierwszy tom wprowadza nas w całe uniwersum, ma świetnie zachowane proporcje między polityka, przygodą i elementami s-f. Jest to książka na tyle zgrabnie napisana, że z powodzeniem mogłaby być samodzielnym dziełem (czego o kolejnych częściach nie można powiedzieć).
2. Saga o Ludziach Lodu.
Tu musiałam się już trochę bardziej zastanowić, gdyż jak wiadomo, tomów SoLL ma ponad czterdzieści, niektóre są lepsze, inne zdają się pisane na szybko, bez polotu. Z wszystkich odsłon SoLL najprzyjemniej wspominam:
Kwiat wisielców był moim pierwszym spotkaniem z SoLL. Kompletnie przypadkowym: w szkolnej bibliotece przyciągnął mój wzrok i początkowo nawet nie wiedziałam, że jest to część czegoś większego (ot, efekt szczątkowego zwracania uwagi na okładkę). Po lekturze Kwiatu musiało minąć kilka lat nim poznałam całą serię, a Ingrid i Ulvhedina wspominam bardzo ciepło.
3. Ania z Zielonego Wzgórza.
i znów prosty wybór: tym razem chcę przypomnieć wam:
"Rillo-ma-Rillo"... Jedna z najbardziej wzruszających odsłon przygód Ani, a właściwie jej córki Rilli. Początkowo nieznośnie rozpieszczona i zapatrzona w siebie dojrzewa i stawia czoła okropnościom I Wojny Światowej.
Mam nadzieję, że następny wpis będzie wpisem recenzyjnym, ale wyjątkowo tym razem nie zależy to od moich dobrych chęci a od osoby odpowiedzialnej za korektę w pewnym portalu :) Z drugiej strony, znów napisałam nieprzyzwoicie długi tekst, ale wierzcie mi, o nowym Shepardzie inaczej się nie dało ^^
Moim pierwszym tomem SoLL był ten o losach Elisabet Paladin i do tej pory mam do niego sentyment:) Historia Rilli mnie także wzruszyła, ale na równi z "Wymarzonym domem Ani" - mnóstwo w niej nostalgii, smutku i refleksji, na samą myśl ściska mnie w dołku:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
SoLL - pamiętam ten szał w latach 90-tych kiedy byłem jeszcze pacholęciem :-))
OdpowiedzUsuńTa Diuna nie kusi... :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie! Muszę napisać wpis na bloga ;) Piąty dzień czeka, a ja nadal nie mogę się zdecydować na jedną książkę ;)
OdpowiedzUsuńZaczęłam "Sagę" od początku, od tomu pierwszego i nadal mam sentyment do "Zauroczenia". Ale i "Kwiat wisielców" uważam za jeden z lepszych tomów. Miałabym problem, gdym miała wybrać jeden ulubiony tom!
OdpowiedzUsuń